środa, 18 września 2013

Akcja ratunkowa

Pewien pies miał spotkanie z... psem ;) Nie wyszło mu to na zdrowie, a jego 7-letni opiekun bardzo się zmartwił. Poprosił mnie o ratunek, a ja podjęłam wyzwanie. Po wstępnych oględzinach okazało się, że włóczkowy pacjent stracił oboje uszu, część twarzy oraz miał ranę na łapie. Uwaga - poniżej drastyczne zdjęcia ;)
Dalsze oględziny wykazały znaczne zniszczenie tkanki... jakby to powiedzieć... wełnistej. Byłam przekonana, że łebka nie da się zrekonstruować bazując na pozostałym materiale, toteż wstępne ustalenia z właścicielami zakładały zrobienie łatek w innym kolorze. Łatki jednak odstawały i w ogóle nie komponowały się z resztą, toteż postanowiłam sprawdzić, ile tak naprawdę tkanki wełnistej mam do dyspozycji. Odpadło wiele krótkich kawałeczków, natomiast dłuższe połączyłam i wykonałam główkę od początku. Wystarczyło... na styk. A co z uszami - zapytacie. Otóż uszy powstały z innej tkanki wełnistej, celowo w innym kolorze. Efekty oceńcie sami:

 

  

 







3 komentarze: